Jak sprzedawcy samochodów używanych naciągają klientów?

Sprzedaż samochodów używanych dla niektórych pośredników bywa złotym biznesem. Kupują na zachodzie samochody, których już nikt nie chce, bardzo często po stłuczce, wypadku i innych przejściach, a następnie dokonują minimalnych, na ogół wizualnych poprawek i wystawiają na sprzedaż „auta w stanie fabrycznym”, „niemal idealne” i wiadomo, że „Niemiec płakał jak je sprzedawał”. Warto znać podstawowe sztuczki handlarzy samochodami, aby nie dać się na nie nabrać. Wszak często na samochód wydajemy długo gromadzone oszczędności.

Magiczna moc słów”
Tworząc ogłoszenia o sprzedaży samochodów, pośrednicy doskonale zdają sobie sprawę, co chce przeczytać klient. Któż z nas nie pragnąłby kupić „auta bezwypadkowego” czy „świeżo sprowadzanego”, w „idealnym stanie”. Takie sformułowania znaleźć możemy w większości ogłoszeń. Tymczasem, zanim pojazd trafi do sprzedaży, przechodzi wiele drobnych zabiegów. Nagminnie zdarza się odbudowa elementów nośnych nadwozia, wstawianie nowych progów czy dachów oraz wyposażanie samochodu w poduszki powietrzne ze zresetowanym sterownikiem.

Przez telefon można powiedzieć wszystko
Zainteresowany klient dzwoni do pośrednika, aby dowiedzieć się czegoś więcej o samochodzie. Każda taka rozmowa wygląda podobnie. Auto jest w porządku, a braki są minimalne. Do zrobienia jest właściwi tylko drobna „kosmetyka”. Jeżeli coś w samochodzie nie działa, sprzedawca całą winę zrzuca na akumulator lub inny mniej ważny element. Takie telefony właściwie nie mają większego sensu. I tak w trakcie rozmowy nie dowiemy się niczego konkretnego. Bo trudno nazwać konkretem kultowe już powiedzenie „Będzie pan zadowolony!”.

Co znaczy słowo „bezwypadkowy”
Zarówno sprzedawca, jak i kupujący ma swoją własną definicję słowa „bezwypadkowy”. Wynika to ze sprzeczności interesów. Oczywistym jest, że pośrednik chce sprzedać auto po możliwie najwyższej cenie, przy minimalnych kosztach. Oczekiwania kupującego są zupełnie inne. Korzystna cena to priorytet większości osób zainteresowanych autami z zagranicy. Jednak ważny jest również stan samochodu. W efekcie sprzedawca potrafi nazwać autem bezwypadkowym samochód, który dachował i ma wstawiony zupełnie inny dach. Natomiast dla kupującego już stłuczka, w której uszkodzona została lampa i zderzak jest poważnym wypadkiem. Kupując auto używane, trzeba liczyć się z tym, że będzie posiadało ono ślady użytkowania. No chyba, że przez 5 lat stało w garażu i tylko co sobotę zawoziło starszą panią na partyjkę brydża do sąsiedniej miejscowości.

Używane pojazdy mają swoją historię. Rozsądny kupujący nie będzie od nich oczekiwał zupełnej bezawaryjności i braku jakichkolwiek mankamentów wizualnych. Jednak, czym innym jedna czy druga stłuczka na koncie samochodu, których efektem są rysy i wgniecenia, a czym innym tuszowanie poważnych wypadków, które mogły uszkodzić pojazd do tego stopnia, że jazda nim staje się po prostu niebezpieczna.